|
Temat: Biologia
KOMÓRKA ROŚLINNA I KOMÓRKA ZWIERZĘCA- PORÓWNANIE
Komórka jest podstawowa, strukturalna i funkcjonalną jednostką w świecie żywym. Pierwsze komórki były niewielkie. Nie posiadały jądra komórkowego, mitochondriów i innych struktur, szczególnie błoniastych. W rej chwili reprezentantami tych komórek są prokariotyczne bakterie i sinice. Komórka bakteryjna jest mniejsza od eukariotycznej około 10 razy. Jedna komórka stanowi "organizm" bakteryjny. Zwierzęta i rośliny tworzą zazwyczaj organizmy wielokomórkowe(budują go miliony komórek), chociaż żyje również bardzo dużo jednokomórkowców. Jak zbudowana jest komórka eukariotyczna?
Źródło: topranking.pl/969/biologia.php
Temat: komorka oto link do ściągi internetowej: http://www.unc.radom.medianet.pl/biologia.htm duzo informacjii gdy sciagniesz ten plik na tej stronie. | Porównanie komórki roślinnej i zwierzęcej. <<
looknij tez na encyklopedie WIEM.
Tomcio <mailto:tomur@poczta.onet.pl Wszystkie informacje są moim prywatnym zdaniem. "LIFE IS BRUTAL" Marek napisał(a) w wiadomości: <84dpeo$lg@korweta.task.gda.pl... jak ma ktos jakies wiadomosci o komorce i jej organellach to prosze o podeslanie lub adres stronki! mar@polbox.com
Źródło: topranking.pl/1815/40,komorka.php
Temat: Porównanie komórki zwierzęcej i roślinnej Hej, mam pytanie, czym różnią się te 2 komórki?
Za pomoc+
Źródło: topranking.pl/903/porownanie,komorki,zwierzecej,i,roslinnej.php
Temat: Biologia PORÓWNANIE KOMÓRKI ROŚLINNEJ I ZWIERZĘCEJ NA PODSTAWIE ICH FUNKCJI
Podstawową jednostką strukturalną i funkcjonalną organizmu żywego jest komórka. Na samym początku pojawiły się małe, nie zawierające jądra komórki Prokariotów - obecnie występują one u bakterii. Podstawą ich budowy jest prostota oraz niewielkie rozmiary (do dziesięciu razy mniejsze niż u Eukariotów). Zdarzają się zarówno wśród roślin, jak i zwierząt jednokomórkowce, jednak większość stanowią organizmy zbudowane z większej liczby komórek. Specyfiką w budowie komórki jest to, że każda z nich posiada wszelkie potrzebne do życia i prawidłowego funkcjonowania związki oraz struktury budulcowe. Tak więc w każdej komórce znajduje się protoplazma - galaretowata substancja otoczona błonką. Ta otoczka jest zwana błoną komórkową i stanowi specjalną barierę, która chroni jej wnętrze przed szkodliwymi czynnikami płynącymi z otoczenia. Jednak błona ta nie jest całkowicie nieprzepuszczalna dla substancji. Przepuszcza ona wodę oraz różne związki chemiczne - jest to szczególnie korzystne w czasie przekazywania substancji pomiędzy komórkami tego samego organizmu. Błonę komórkową znajdziemy zarówno w komórkach zwierząt, jak i roślin. Zwierzęta posiadają dodatkowo na błonie specjalne reszty węglowodanów, które tworzą glikokaliks. Struktura ta zapewnia ochronę przed enzymami układu trawiennego, a także umożliwia układowi immunologicznemu rozróżnianie komórek własnych od obcych. Z kolei komórki roślin posiadają dodatkową ścianę komórkową, która nie występuje w komórkach zwierząt. Jest ona ważna dla komórki, gdyż pozwala na zachowanie właściwego kształtu. Takie właściwości zapewniają jej pektyny oraz celuloza. Między cząstkami celulozy w ścianie umieszczone są pektyny oraz woda. Takie łańcuchy cząstek celulozy tworzą strukturę zwaną mikrofibryllą.
Źródło: topranking.pl/969/biologia.php
Temat: biochemia Katarzyna Adamala <katarz@ewolucja.orgnapisał(a): W Polsce jest pod tym wzgledem (jak i pod wieloma innymi... ;-)) wszystko na opak. Na calym swiecie biochemia jest sciezka w ramach studiow CHEMICZNYCH. A w Polsce sie utarlo, ze biologicznych... Przychodzi potem do laboratorium taki "biolog"...
Witaj Katarzyno, To nie jest takie proste, i chyba w sumie nie az tak wazne. Biochemia to chemia organizmow (tak to definiowal Hoppe-Seyler, jak w 1877 zaproponowal termin "Biochemie"), i zeby miec w miare ogolny obraz calosci trzeba sie orientowac w fizjologii, a w konsekwencji rowniez w anatomii i masie innych rzeczy, ktore sa zdecydowanie domena biologii. Decyzja o zostaniu biochemikiem roslin czy zwierzat raczej wynika z wczesniejszego przejscia przez botanike i zoologie niz sama chemie. Biochemik interesujacy sie jakims tam kawalkiem metabolizmu moze byc z powodzeniem chemikiem- organikiem, ale trudno mi sobie wyobrazic genetyka czy taksonoma molekularnego, ktory nie ma gruntownej wiedzy biologicznej. Byc moze moje podejscie wynika ze studiow, przez jakie przeszedlem. Zarowno biotechnologia jak i biologia molekularna na UAMie w Poznaniu wygladaly podobnie, z wieloma zajeciami wspolnymi, nam (tzn. biotechnologom) oszczedzono chyba tylko botaniki systematycznej, za to mielismy dodatkowo np. mikrobiologie przemyslowa i inne tego typu rzeczy. Ale kurs podstawowy opieral sie na biologii, z wielka dawka biologii komorki roslinnej i zwierzecej, fizjologii roslin i zwierzat, zoologii, mikrobiologii itp., z dobrze wywazonym (moim zdaniem) udzialem chemii (chemia ogolna i analityczna, fizyczna, organiczna, z mozliwoscia fakultetow np. syntezy chemicznej kwasow nukleinowych, krystalografii, a do tego rowniez fizyka), trzema semestrami podstaw biochemii, inzynieria genetyczna, ogolna biotechnologia, biotechnologia w medycynie itp. Wszystko podparte dobrymi zajeciami praktycznymi, przynajmniej jak na warunki finansowe uniwerku (moze teraz jest gorzej, nie wiem). W kazdym razie w zakresie praktycznym wszystkie wazne dla warsztatu biochemika/inzyniera genetycznego techniki byly zrobione, a mniej wiecej od trzeciego roku ludzie rozlezli sie po Poznaniu wynajdujac sobie sami pracownie, w ktorych robili magisterki. Na piatym roku niektorzy byli juz calkiem doswiadczonymi laboludkami, wiedzacymi co chca robic dalej. Mi to odpowiadalo, wiecej nie trzeba, byle czlowiek wiedzial po co studiuje i co chce robic pozniej, to wystarczy do zostania biochemikiem dowolnej specjalnosci. Wczesne podjecie decyzji co sie chce robic dalej i znalezienie sobie pracowni magisterskiej najpozniej na poczatku czwartego roku (jak sie okazalo, glownie poza uniwerkiem) bylo chyba decydujace dla specjalizacji i umiejetnosci wiekszosci z nas. Ale podstawy Polacy maja bardzo dobre, majac porownanie z ludzmi, ktorzy pracuja jako biochemicy np. w Japonii (zwykle bardzo waskie specjalnosci, i duze problemy z umiejscowieniem swojej dzialki w obrazie calosci, a wlasciwie to zupelny brak pojecia o czymkolwiek wykraczajacym poza wlasna specjalizacje), znam tez sporo rozmaitych innych obcokrajowcow-biochemikow, i nasze wyksztalcenie jak na razie oceniam na lepsze. Nawet nasz brak funduszy daje nam pewna przewage - ja wiem, co w takim czy innym roztworze do czego sluzy, czym to zastapic i jak zrobic cos metodami partyzanckimi, czesc tej wiedzy wynioslem z laborek na studiach. A Japonczyk jak sie jakis banalny kit skonczy, to rece rozklada (a mnie dlabli biora, jak widze, ze ludzie kupuja gotowe roztwory akrylamidu, TBE, piec razy drozsze od sumy skladnikow, ale to juz zupelnie na marginesie)... A wracajac do ksztalcenia biochemikow od strony chemicznej - spotkalem juz Amerykanina po takiej biochemii, ktory przyszedl sie pytac, czym sie rozni uklad orto od meta w pierscieniu. Ale to jak wszedzie, zalezy od czlowieka, a niekoniecznie od uniwerku... W zasadzie nie ma wiekszego znaczenia, z ktorej strony sie zaczyna - jesli jest to biologia z dodatkiem chemii, to trzeba zdecydowac sie na zrezygnowanie z jakiejs czesci regularnego progamu biologii, i np. systematyki sa tu na pierwszym miejscu do pominiecia. Jesli jest to chemia z dodatkiem biologii, to mozna spokojnie darowac sobie np. kwantowke czy duza czesc chemii fizycznej, i tez bedzie dobrze. Biochemia to wielka dziedzina, i jesli pracuje sie w tematyce wymagajacej wspolpracy z lekarzami czy taksonomami, to lepiej miec lepsze wyksztalcenie biologiczne. Jesli z kolei to bedzie kinetyka metabolizmu czy toksykologia na poziomie molekularnym, to lepiej byc dobrym chemikiem. Tak czy inaczej, w dzisiejszych czasach trudno byc specjalista od wszystkiego, zawsze mozna wspolpracowac z odpowiednim fachowcem. Jak mi sie konczy wiedza chemiczna, to ide po prosbie do chemikow, zeby cos mi wytlumaczyli, jak czescia mojej pracy jest analiza histopatologiczna, to ide na akademie medyczna. Po studiach w zasadzie brakowalo mi jednej rzeczy - biostatystyki, ale i z tym jakos sobie daje rade douczajac sie i zawracajac glowe ludziom, ktorzy wiedza wiecej ode mnie. pozdrawiam, Pawel
Źródło: topranking.pl/1816/biochemia.php
Temat: biochemia Pawel Jaloszynski <s@NOSPAM.gazeta.plnapisał(a): Najlepiej wiec wybrac sie na miedzywydzialowe studia, np. MISMaP (Miedzywydzialowe Indywidualne Studia Matematyczno-Przyrodnicze) na UW, tutaj mozesz studiowac rownolegle chemie, biologie, informatyke (bioinformatyke) i statystyke (polecam albo na biologii fakultet albo na psychologii), czyli ze wszystkich podlegajacych wydzialow wybrac to, co najbardziej cie interesuje i wydaje ci sie najpotrzebniejsze. Z. | Witaj Katarzyno, To nie jest takie proste, i chyba w sumie nie az tak wazne. Biochemia to chemia organizmow (tak to definiowal Hoppe-Seyler, jak w 1877 zaproponowal termin "Biochemie"), i zeby miec w miare ogolny obraz calosci trzeba sie orientowac w fizjologii, a w konsekwencji rowniez w anatomii i masie innych rzeczy, ktore sa zdecydowanie domena biologii. Decyzja o zostaniu biochemikiem roslin czy zwierzat raczej wynika z wczesniejszego przejscia przez botanike i zoologie niz sama chemie. Biochemik interesujacy sie jakims tam kawalkiem metabolizmu moze byc z powodzeniem chemikiem- organikiem, ale trudno mi sobie wyobrazic genetyka czy taksonoma molekularnego, ktory nie ma gruntownej wiedzy biologicznej. Byc moze moje podejscie wynika ze studiow, przez jakie przeszedlem. Zarowno biotechnologia jak i biologia molekularna na UAMie w Poznaniu wygladaly podobnie, z wieloma zajeciami wspolnymi, nam (tzn. biotechnologom) oszczedzono chyba tylko botaniki systematycznej, za to mielismy dodatkowo np. mikrobiologie przemyslowa i inne tego typu rzeczy. Ale kurs podstawowy opieral sie na biologii, z wielka dawka biologii komorki roslinnej i zwierzecej, fizjologii roslin i zwierzat, zoologii, mikrobiologii itp., z dobrze wywazonym (moim zdaniem) udzialem chemii (chemia ogolna i analityczna, fizyczna, organiczna, z mozliwoscia fakultetow np. syntezy chemicznej kwasow nukleinowych, krystalografii, a do tego rowniez fizyka), trzema semestrami podstaw biochemii, inzynieria genetyczna, ogolna biotechnologia, biotechnologia w medycynie itp. Wszystko podparte dobrymi zajeciami praktycznymi, przynajmniej jak na warunki finansowe uniwerku (moze teraz jest gorzej, nie wiem). W kazdym razie w zakresie praktycznym wszystkie wazne dla warsztatu biochemika/inzyniera genetycznego techniki byly zrobione, a mniej wiecej od trzeciego roku ludzie rozlezli sie po Poznaniu wynajdujac sobie sami pracownie, w ktorych robili magisterki. Na piatym roku niektorzy byli juz calkiem doswiadczonymi laboludkami, wiedzacymi co chca robic dalej. Mi to odpowiadalo, wiecej nie trzeba, byle czlowiek wiedzial po co studiuje i co chce robic pozniej, to wystarczy do zostania biochemikiem dowolnej specjalnosci. Wczesne podjecie decyzji co sie chce robic dalej i znalezienie sobie pracowni magisterskiej najpozniej na poczatku czwartego roku (jak sie okazalo, glownie poza uniwerkiem) bylo chyba decydujace dla specjalizacji i umiejetnosci wiekszosci z nas. Ale podstawy Polacy maja bardzo dobre, majac porownanie z ludzmi, ktorzy pracuja jako biochemicy np. w Japonii (zwykle bardzo waskie specjalnosci, i duze problemy z umiejscowieniem swojej dzialki w obrazie calosci, a wlasciwie to zupelny brak pojecia o czymkolwiek wykraczajacym poza wlasna specjalizacje), znam tez sporo rozmaitych innych obcokrajowcow-biochemikow, i nasze wyksztalcenie jak na razie oceniam na lepsze. Nawet nasz brak funduszy daje nam pewna przewage - ja wiem, co w takim czy innym roztworze do czego sluzy, czym to zastapic i jak zrobic cos metodami partyzanckimi, czesc tej wiedzy wynioslem z laborek na studiach. A Japonczyk jak sie jakis banalny kit skonczy, to rece rozklada (a mnie dlabli biora, jak widze, ze ludzie kupuja gotowe roztwory akrylamidu, TBE, piec razy drozsze od sumy skladnikow, ale to juz zupelnie na marginesie)... A wracajac do ksztalcenia biochemikow od strony chemicznej - spotkalem juz Amerykanina po takiej biochemii, ktory przyszedl sie pytac, czym sie rozni uklad orto od meta w pierscieniu. Ale to jak wszedzie, zalezy od czlowieka, a niekoniecznie od uniwerku... W zasadzie nie ma wiekszego znaczenia, z ktorej strony sie zaczyna - jesli jest to biologia z dodatkiem chemii, to trzeba zdecydowac sie na zrezygnowanie z jakiejs czesci regularnego progamu biologii, i np. systematyki sa tu na pierwszym miejscu do pominiecia. Jesli jest to chemia z dodatkiem biologii, to mozna spokojnie darowac sobie np. kwantowke czy duza czesc chemii fizycznej, i tez bedzie dobrze. Biochemia to wielka dziedzina, i jesli pracuje sie w tematyce wymagajacej wspolpracy z lekarzami czy taksonomami, to lepiej miec lepsze wyksztalcenie biologiczne. Jesli z kolei to bedzie kinetyka metabolizmu czy toksykologia na poziomie molekularnym, to lepiej byc dobrym chemikiem. Tak czy inaczej, w dzisiejszych czasach trudno byc specjalista od wszystkiego, zawsze mozna wspolpracowac z odpowiednim fachowcem. Jak mi sie konczy wiedza chemiczna, to ide po prosbie do chemikow, zeby cos mi wytlumaczyli, jak czescia mojej pracy jest analiza histopatologiczna, to ide na akademie medyczna. Po studiach w zasadzie brakowalo mi jednej rzeczy - biostatystyki, ale i z tym jakos sobie daje rade douczajac sie i zawracajac glowe ludziom, ktorzy wiedza wiecej ode mnie. pozdrawiam, Pawel
-- Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -http://www.gazeta.pl/usenet/
-- Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -http://www.gazeta.pl/usenet/
Źródło: topranking.pl/1816/biochemia.php
|